Poznaj najważniejsze fizjologiczne i estetyczne korzyści płynące z regularnego stosowania tej terapii manualnej.
Powolne, głębokie uciski i spokojny rytm wyciszają układ nerwowy, ten, który przy przewlekłym stresie trzyma ciało w ciągłej gotowości. Mięśnie puszczają, oddech się wydłuża, a w głowie robi się ciszej.
Akupresurę łączę z delikatnym, pasywnym rozciąganiem (to ja poruszam Twoimi kończynami, Ty nic nie robisz), to uelastycznia mięśnie i poprawia ruchomość stawów. Dobre po wysiłku i po długich godzinach siedzenia.
Rozcieranie i ugniatanie pobudza krążenie krwi oraz chłonki. Działa to jak łagodny drenaż, więc tkanki są lepiej dotlenione, a ciało po masażu robi się przyjemnie lekkie.
Każda sesja traktowana jest jako spersonalizowany rytuał. Oto etapy, z których składa się Twoja wizyta.
Zaczynam od rozprowadzenia podgrzanego, aromatycznego olejku po całym ciele. Już samo to wprowadza w pierwsze odprężenie.
Uciskam konkretne punkty wzdłuż kręgosłupa i nóg, żeby rozluźnić najmocniej napięte pasma mięśni.
Spokojnie i z kontrolą rozciągam Twoje kończyny, to uwalnia napięcie ze stawów i z powięzi (cienkiej błony otaczającej mięśnie).
Na koniec masuję kark i głowę, a potem zostawiam Cię na moment w ciszy, przy spokojnej muzyce, żeby ciało powoli wróciło do siebie.
Odp: Mówi się o balijskim masażu, że „odblokowuje energię" czy „uzdrawia". Ja zostaję przy tym, co realne. To głęboko relaksujący rytuał: akupresura i delikatne rozciąganie rozluźniają spięte mięśnie, a powolne tempo wycisza głowę. Jeśli czujesz się po nim lżejsza i spokojniejsza, to nie magia, tylko Twój układ nerwowy, który wreszcie zwolnił. Nie obiecuję uzdrawiania. Obiecuję godzinę prawdziwego odpoczynku.
Odp: Tak, to dużo więcej niż samo głaskanie. Klasyczny relaks pracuje przede wszystkim powierzchownie. W balijskim schodzę głębiej w mięśnie i dokładam dwie rzeczy, których w zwykłym relaksie nie ma: akupresurę (ucisk konkretnych punktów) i pasywne rozciąganie stawów. Stąd to charakterystyczne uczucie, że ciało zostało naprawdę przepracowane, a nie tylko pogłaskane.
Odp: Tak, pracuję od stóp aż po głowę. Nogi, plecy, ramiona, dłonie, kark. Strefy intymne przez cały czas pozostają zakryte ręcznikiem. Chodzi o to, żebyś mogła spokojnie odpłynąć i o nic się nie martwić.
Odp: Chcę, żeby ten masaż odbywał się w kameralnej, bezpiecznej przestrzeni, w której można się w pełni wyciszyć. Dla wielu kobiet to właśnie poczucie intymności i zaufania pozwala naprawdę się rozluźnić. Bez niego nawet najlepszy masaż nie zadziała tak, jak powinien.
Odp: Przede wszystkim tym, że wiesz, do kogo przychodzisz i możesz spokojnie się wygadać. Tradycyjnego masażu balijskiego uczyłam się na dedykowanym szkoleniu i mam to poświadczone certyfikatem, więc to nie improwizacja na egzotyczną nutę. Zanim położysz się na stół, porozmawiamy po polsku o tym, jak się czujesz i na czym Ci zależy, bez bariery językowej i pośpiechu. Pracuję sama, więc za każdym razem trafiasz do tej samej, znajomej osoby, w kameralnym gabinecie i z pełną dyskrecją. Dla wielu kobiet to właśnie ta swoboda rozmowy i zaufanie pozwalają naprawdę się rozluźnić.
Zarezerwuj wizytę online przez Booksy albo zadzwoń — chętnie pomogę dobrać termin.